Członkowie Związku Przedsiębiorstw Finansowych, reprezentujący branżę windykacyjną, odzyskali od 2015 roku kwotę blisko 11 mld zł (dane na koniec III kw. 2019).[1] Trzeba jednak pamiętać, że mimo regularnego przywracania pieniędzy do normalnego obrotu gospodarczego, portfele zaległych należności rosną szybciej niż PKB, co nie jest dobrym sygnałem dla gospodarki. Spada też poziom moralności finansowej Polaków, a to oznacza, że coraz trudniej o odzyskanie długów. Z najnowszego raportu ZPF dotyczącego branży wynika, że w III kwartale 2019 roku firmy zrzeszone w organizacji zarządzały portfelami wierzytelności o wartości 101,63 mld zł, ale udział odzyskanych środków w stosunku do wartości nominalnej całego portfela był o 15,4 proc. niższy niż w II kw. 2019 r.

 

Dlaczego działalność firm zarządzających wierzytelnościami jest ważna nie tylko dla całej gospodarki, ale również dla przeciętnego Kowalskiego? W jaki sposób niespłacone portfele należności mogą wpływać na wzrost cen towarów i usług? Dlaczego banki, które nie mogą odzyskać środków (np. z rat kredytów konsumenckich, czy hipotecznych) obniżają oprocentowanie lokat?

 

Polacy lubią pożyczać, ale nie lubią oddawać?

Z danych GUS wynika, że konsumenci oraz przedsiębiorstwa najczęściej zadłużają się w bankach, firmach pożyczkowych, a także u operatorów telekomunikacyjnych. Każdy rejestr dłużników podaje inne dane dotyczące zadłużenia Polaków. Pod koniec III kwartału 2019 roku firmy windykacyjne, zrzeszone w Związku Przedsiębiorstw Finansowych, obsługiwały wierzytelności o łącznej wartości nominalnej 101,63 mld zł.[2] Przeciętna wartość jednej obsługiwanej wierzytelności wzrosła w porównaniu do ubiegłego roku i wynosi 6730 zł. Co ciekawe, z niespłaconymi należnościami borykają się coraz młodsze osoby. Rejestry dłużników notują wzrosty liczby zadłużonych, także w przedziale wiekowym 18-24.

 

Płacić, czy nie płacić?

Polacy nie zawsze spłacają zobowiązania w terminie (lub nie spłacają ich wcale), bo mają pewien problem z relatywizmem moralnym. W raporcie „Moralność finansowa Polaków” przygotowanym w 2019 roku przez Związek Przedsiębiorstw Finansowych, we współpracy z Profesor Anną Lewicką Strzałecką z Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, czytamy, że oddawanie długów jest zawsze obowiązkiem moralnym. Tak uważa aż 94 proc. badanych. Problem pojawia się jednak przy kolejnych pytaniach, gdyż okazuje się, że ankietowani w konkretnych, życiowych sytuacjach, dopuszczają pewne odstępstwa od tej reguły. I tak na przykład z dużą wyrozumiałością rodaków (46 proc.) spotyka się praktyka częstej zmiany rachunków bankowych, by uniknąć zajęcia środków przez komornika. Więcej niż połowa Polaków daje przyzwolenie na płacenie gotówką bez rachunku, by uniknąć odprowadzania podatku VAT (52,7 proc.), a także na przepisywanie majątku na rodzinę, by uciec przed wierzycielami (52,8 proc.). Największy poziom społecznego przyzwolenia (57,5 proc.) ma praktyka podejmowania pracy na czarno, w celu uniknięcia ściągania długów z pensji. Co ciekawe, co trzeci ankietowany usprawiedliwia wykorzystywanie nadarzającej się okazji w postaci błędu kasjera, który pomylił się na swoją niekorzyść oraz zawyżanie wartości poniesionych szkód, by uzyskać nienależne odszkodowanie (32,2 proc.).

 

Wierzyciele odzyskują pieniądze, choć lekko nie jest

Mimo coraz niższego poziomu moralności finansowej Polaków, firmy zarządzające wierzytelnościami, przywracają środki do normalnego obrotu gospodarczego. Firmy zrzeszone w ZPF zarządzają obecnie portfelami wierzytelności o nominalnej wartości 101,6 mld zł. W całym roku 2018 powyższe firmy odzyskały 2,7 mld zł, co zgodnie z danymi GUS, stanowiło 74 proc. wszystkich środków odzyskanych w tym roku przez branżę windykacyjną.[3] Łącznie do normalnego obrotu gospodarczego udało się przywrócić w okresie od III kwartału 2015 do III kwartału 2019 roku blisko 11 mld zł.

To jednak wciąż za mało w gospodarce, w której portfele należności rosną szybciej niż PKB, a poziom moralności finansowej spada. Ten ostatni czynnik powoduje, że odzyskiwanie należności jest coraz trudniejsze. Z najnowszego raportu ZPF wynika bowiem, że w III kw. 2019 roku udział odzyskanych środków (w stosunku do wartości portfela) spadł w o 15 proc. w porównaniu do II kw. 2019.

 

Gdyby dało odzyskiwać się więcej…

– Działalność firm zarządzających wierzytelnościami jest ważna nie tylko dla całej gospodarki, ale również dla zwykłego konsumenta czy przedsiębiorcy – mówi Andrzej Roter, Prezes Zarządu Związku Przedsiębiorstw Finansowych. – Przywracanie do obiegu środków z rosnących należności finansowych chroni potencjał wzrostu polskiej gospodarki i jest skutecznym sposobem na ochronę polskich gospodarstw domowych przed nadmiernym wzrostem cen usług i produktów – dodaje.

Co dzieje się, gdy te środki nie są odzyskiwane? Najpierw przeanalizujmy sytuację z punktu widzenia przedsiębiorców. Z badania „Portfel należności polskich przedsiębiorstw”, przygotowanego przez Krajowy Rejestr Długów (KRD) i Związek Przedsiębiorstw Finansowych wynika, że z każdego tysiąca złotych wystawionego na fakturze, aż 222 zł nie trafia do kieszeni przedsiębiorcy. Dodatkowo przedsiębiorcy czekają na zapłatę za wykonaną usługę lub dostarczony towar średnio 115 dni. Przekłada się to na problemy z regulowaniem własnych zobowiązań, na co skarży się już 33,2 proc. firm. Tracą one kontrakty, dostają krótsze terminy płatności lub klienci żądają od nich zapłaty gotówką. Powstaje często efekt kuli śnieżnej, co czwarta firma musi z tego powodu ograniczać inwestycje, a co dziesiąta – zatrudnienie. Odbija się to też na klientach, bo co dziesiąta firma z powodu nieuregulowanych należności ma problem z wprowadzaniem produktów na rynek, a 4,6 proc. przedsiębiorstw musi z tego względu podnosić ceny.

Z problemami mierzą się również banki, a to wpływa między innymi na zwykłych konsumentów. Jak pisała „Rzeczpospolita” w maju 2019 roku, sektor bankowy „niósł na sobie” bagaż 19 mld zł tzw. „złych kredytów”, czyli takich, które są niespłacane w terminie przez klientów. Normalną praktyką jest, że instytucje finansowe sprzedają je do firm windykacyjnych, bo nie muszą wówczas zwiększać zatrudnienia, żeby ściągać swoje należności, a klient nie buduje w sobie złego sentymentu do swojego banku. „Złe kredyty” są jednak sprzedawane przez banki znacznie poniżej ich pierwotnej wartości, co de facto oznacza, że bank poniósł koszt. Tego typu działania, w dobie wzrostu kosztów sektora bankowego w wyniku licznych regulacji, są kolejnym, niepotrzebnym argumentem w stronę podwyżek opłat albo utrzymywania, a nawet obniżania wysokości oprocentowania lokat. To z kolei dotyka bezpośrednio konsumentów, którzy chcieliby zarabiać na bankowych lokatach chociażby tyle, ile tracą na inflacji, ale ich oprocentowanie sukcesywnie spada od lat.

 

Gdzie szukać rozwiązania?

Pomimo utrzymywania się dobrych wskaźników ekonomicznych w Polsce rośnie liczba i wartość długów, ujawnianych w rejestrach dłużników. To zadłużenie jest obecne w większości branż i sektorów poczynając od handlu, poprzez budownictwo czy zwykłe gospodarstwa domowe. Powiększające się saldo należności przeterminowanych nie jest odbierane ze spokojem ani przez wierzycieli, ani przez Rząd. Ten, w odpowiedzi na sygnały dochodzące z rynku, tworzy nowe przepisy – chociażby w sprawie zatorów płatniczych, które weszły w życie już od 1 stycznia 2020 i mają wpływać pozytywnie na odzyskiwanie należności. Eksperci wskazują jednak, że same przepisy nie wystarczą. Potrzebna jest spójna polityka Rządu skutkująca racjonalnym wsparciem dla wierzycieli ze wszystkich sektorów gospodarki. Przede wszystkim potrzebna jest jednak większa rzetelność, zwykłego Kowalskiego jako przedsiębiorcy i jako konsumenta i jego podejścia do zaciągania i spłacania swoich zobowiązań.

Warto mieć świadomość tego, że kondycja moralna Polaków w obszarze finansów osobistych powinna rosnąć. Dlaczego? Bo w związku z utrzymującym się wzrostem gospodarczym, bardzo dobrą sytuacją na rynku pracy, rosnącymi dochodami w dyspozycji gospodarstw domowych, nie pojawiają się ryzyka, mogące negatywnie wpływać na postawę wobec długów i rzetelność w ich spłacie. Jest jednak inaczej, co potwierdzają to rosnące zasoby negatywnych danych Biur Informacji Gospodarczej. Jeżeli nie poprawi się kondycja moralna Polaków, to prędzej czy później wszyscy odczujemy skutki niespłacania zobowiązań, chociażby w podwyżkach cen, usług, czy niemożności rozwijania swojej firmy – podsumowuje Andrzej Roter, Prezes Zarządu ZPF.

 

[1] Raport ZPF. Wielkość polskiego rynku wierzytelności, III kwartał 2019

[2] Tamże.

[3] Działalność przedsiębiorstw windykacyjnych w 2018 roku. Informacja sygnalna, GUS, lipiec 2019.

Poleć artykuł